Poznanie
We wtorek, 8 grudnia (2014 rok), po raz kolejny poszedłem do pracy w księgarni. Od paru miesięcy dorabiałem sobie w jednej z sieciówek. Do centrum handlowego ze stancji bliska droga. Wystarczyło przejść na drugą stronę ulicy i po paru minutach przebierałem w książkach.
A pojedyncze wieczory wypełniała mi praca przy kampanii społecznej [więcej informacji tutaj]. Kolega z harcerstwa - Paweł, zaproponował mi współpracę w ramach kontaktu z mediami. Wsparłem go w paru kwestiach. Akurat w grudniu tworzyliśmy kampanijny booklet. Pomagał mi przy tym grafik Kamil, mój dobry kumpel z Chełma.
**
Lidia studiowała grafikę komputerową na Warszawskiej Szkole Reklamy. Pojawiała się również na spotkaniach Duszpasterstwa Akademickiego "Studnia" na warszawskim Służewiu. Paweł również był gościem Dominikanów. Dominikanie, jak to dominikanie, często organizowali imprezy dla młodych. Na jednej z nich Paweł poznał Lidię. Podszedł, przedstawił się i zaczęli tańczyć. Gdzieś pomiędzy wywijasami opowiedział o jego pomyśle na kampanię, a jej spodobał się ten pomysł.
***
Przepraszam Mateusz, ale nie mam już więcej czasu na poprawki i na pracę w kampanii. Mam za dużo prywatnych zleceń - napisał mi grafik Kamil.
***
Przekazałem "radosną" nowinę Pawłowi. Byliśmy w ważnym punkcie przygotowań, stąd nikt nie mógł pozwolić sobie na brak speca od obrazków.
Ten niezwłocznie polecił mi do współpracy swoją nową koleżankę ze "Studni". Podesłał mi link do jej profilu na Facebooku. Przyznam, że zamiast o kampanii, rozmawialiśmy o zupełnie innych sprawach, a dzień później 9 grudnia byliśmy już na kawie :)
***
Na pierwsze spotkanie z Lidią udaliśmy się do Fotka Kafe na Placu Grzybowskim. Dzisiaj kawiarnia wygląda nieco inaczej. Właściwie cały czas gadaliśmy, o książkach, filmach, studiach. Spotkaliśmy się około godz. 19:00. Po trzech godzinach wracaliśmy do domu.
| Screen z rozmowy z szefem Pawłem :) |
Lidia ubrała była w jasne spodnie oraz ciemną tunikę z brązowym paskiem. Na szyi miała długą, jasną chustkę w kolorowe fale. Na paznokciach czerwony lakier. Włosy w lokach, lekko nieuczesane. Wtedy jeszcze nosiła czarne okulary. Zamówiła białą herbatę w dużym kubku.
***
13 grudnia spotkaliśmy się na kolejnej randce. Tym razem to Lidia zaproponowała nam wyjście, a konkretnie na wielką wystawę klocków Lego na Stadionie Narodowym. [Tutaj więcej o wystawie]. Spędziliśmy tam ponad godzinę. Później spacerowaliśmy w okolicach Mostu Poniatowskiego i rozstaliśmy się na PKP Warszawa Śródmieście.
Lidia nałożyła dłuższą sukienkę wpadającą w pomarańcz. Przy sobie miała również białą chustkę w niebieskie motyle : )
***
Później spotkaliśmy się jeszcze kilka razy na krótkich spacerach. Odwiedziliśmy parę kawiarni.
***
23 grudnia Lidia odwiedziła mnie na stancji na Placu Unii Lubelskiej. Przywiozła grę planszową, ja zrobiłem zapiekanki. Wymienilismy się prezentami świątecznymi, połamaliśmy opłatkiem i życzyliśmy wszystkiego dobrego.
Od Lidii dostałem bombkę z napisem "PUCIEK" - moja druga ksywa, bardziej "rodzinna" - nadana przez siostrę Dominikę w dzieciństwie.
***
Trzy tygodnie bardzo, bardzo aktywnej znajomości. Spotkania, smsy, facebook, telefony, sprawiło, że tak już zostało :) Praktycznie każdego 23-ego każdego miesiąca w jakimś małym stopniu pamiętamy "o sobie". Dajemy jakiś prezent, upominek, zapraszamy w jakieś miejsce.
***
A to pierwsze zdjęcie, które wysłała mi Lidia : )
A to nasze pierwsze zdjęcie we dwoje. 6 stycznia 2015 roku. Warszawski Orszak Trzech Króli.
***
Jeszcze 278 dni





Komentarze
Prześlij komentarz