A daj mi ten stół!

Ślub zamienia "być może" w "na pewno". Małżeństwo - prawdziwe życie, wcześniej to tylko kombinatoryka. W dodatku narzeczeństwo to jedno wielkie kłamstwo.



Słyszałem nie raz, że w małżeństwie trzeba dbać po równo o trzy stoły: spotkania przy posiłkach, modlitwy i łoża. "Budowanie harmonii między nimi jest jednym z największych wyzwań, jakie stoją przed młodymi małżeństwami". 

No dobrze... W takim razie, czy istnieje życie przed ślubem? Jaki stół można zagospodarować wcześniej? Taaa.. Chyba blat : )

***
Jeżeli masz odpowiednią osobę, to praktycznie każdy chce dobrze przygotować się do Sakramentu Małżeństwa. W sieci - multum poradników "jak to zrobić", w domu - rodzice z poradami "jak to zrobić", w życiu - doświadczenia bliskich z poradami "jak tego nie robić". I tak w kółko. 

W jednym z początkowych postów pisaliśmy, że chcemy wykorzystać ten czas  jak najlepiej, ale w rzeczywistości im bliżej ślubu, tym (czasami) wydaje się, że wiemy coraz mniej.
  • "Cholera, nie udało się tego wyuczyć".
  • "Na żadne praktyki nikt nas nie zapisywał".
I tak właśnie jest. Narzeczeństwo ma coś z kłamstwa. Ono do niczego nie przygotowuje. To tylko czas, kiedy nad pewnymi kwestiami zastanawiasz się intensywniej, narzeczona ma pierścionek i mówisz "być może" zamiast "na pewno".

***

W małżeństwie trzeba dbać po równo o trzy stoły: spotkania przy posiłkach, modlitwy i łoża.
A ten stół do którego przysiądziemy, to niech będzie bez okruszków. I niech zastawa będzie schludna i czysta. I niech ma swoje miejsce. I obrus niech będzie biały.
A przy tym stole, przed którym uklękniesz, niech nie będzie tak przeraźliwie cicho. Bez tego wstydliwego, niezdarnego szeptania.
A ten trzeci stół, niech wyścieli świeża, miękka pierzyna. Niech każde ma swoje wyznaczone miejsce. Zanim wejdziesz. Przewietrz, oświetl, dociepl - według uznania. 

***

I tym sposobem coś jednak da się zrobić. Wcześniej.
A jak nie... To przynajmniej się dłużej pogłodzić.

51 dni i usiądziemy przy stole.


Komentarze